W restauracji moja siostrzenica napluła mi prosto w twarz, na oczach wszystkich, i mruknęła: „Nie chcemy ludzi…”

„Opisz całą sytuację” – powiedział. „Zacznij od początku”.

Opowiedziałam mu wszystko. O comiesięcznych kolacjach, które w ciągu ostatniego roku stawały się coraz bardziej wrogie. O ciągłych porównaniach Victorii między jej mężem, odnoszącym sukcesy ortodontą, a moim statusem rozwódki. O jadowitych uwagach mojej matki na temat odejścia ojca Cartera, jakbym oblała jakiś fundamentalny test kobiecości. O drobnych okrucieństwach, które piętrzyły się jak śnieg przed lawiną.

Lawrence robił notatki starannym pismem i od czasu do czasu zadawał pytania.

„Te weksle określają terminy spłaty w ciągu pięciu lat od momentu, gdy jego firma odzyskała płynność. Twierdził, że odzyskała płynność osiemnaście miesięcy temu. Kupił łódź”.

„Masz dowód zakupu łodzi?”

„Wrzucił zdjęcia na Facebooka. Oznaczył marinę”.

Lawrence uśmiechnął się nieśmiało.

„Ludzie naprawdę czasami ułatwiają mi pracę”. „

Spędziliśmy dwie godziny na przeglądaniu dokumentacji. Weksle opiewały na łączną kwotę 25 000 dolarów: 180 000 dolarów miesięcznych rat plus 25 000 dolarów pożyczki awaryjnej udzielonej, gdy wspólnik mojego ojca zdefraudował fundusze. Każdy dolar był udokumentowany, podpisany i prawnie wiążący.

„Weksle są wykonalne” – powiedział Lawrence. „Możemy żądać natychmiastowej spłaty. Biorąc pod uwagę jego majątek – dom, łódź, odbudowany biznes – moglibyśmy w razie potrzeby wymusić likwidację”.

„A co z moją matką?”

„Trzy lata temu była współporęczycielką pożyczki awaryjnej. Ona jest tak samo odpowiedzialna za te 25 000 dolarów”.

Pomyślałem o twarzy mojej mamy wczoraj wieczorem, jak chichotała i śliniła się na mój policzek.

„Śmiało, odbierz oba długi”. Najpierw wyślij oficjalne wezwanie do zapłaty.

„To zniszczy wasz związek”.

„To wydarzyło się wczoraj wieczorem przy deserze”.

Lawrence powoli skinął głową.

„Musisz jeszcze coś rozważyć. Mówiłeś, że był tam twój wujek Preston. To on powiedział, że ludzie psują dobre obiady. Preston Hartley jest właścicielem Hartley Construction Supply. Czy to on?”

Lawrence przekartkował swoje notatki.

„Firma twojego ojca kupuje materiały od Hartley Construction Supply, o czym świadczą faktury, które mi przedstawiłeś. Robi to od lat, jak pokazują te dokumenty. Czy wiesz, że jesteś wymieniony jako poręczyciel osobisty w linii kredytowej dla firm twojego ojca?

Ścisnęło mnie w żołądku.

„Co?” »

„Strona 43 dokumentów, które przyniosłeś. Podpisałeś się jako poręczyciel trzy lata temu, kiedy zacząłeś spłacać miesięczne raty. Limit kredytowy wynosi obecnie maksymalnie 75 000 dolarów”.

Podniosłem dokument. Mój podpis znajdował się na dole, nad pieczęcią notarialną, którą mgliście pamiętałem z pospiesznej sesji podpisywania przy kuchennym stole moich rodziców. Mój ojciec nazwał to formalnością, czymś, czego bank wymagał do zatwierdzenia. Byłem w kryzysie zawodowym i podpisałem dokument, nie czytając go dokładnie.

„Czy to jest prawnie wiążące?”

„Niestety, tak. Jeśli twój ojciec nie spłaci kredytu, pozwą cię o te 75 000 dolarów”.

Kawa zrobiła mi się kwaśna.

„Czy możemy to zakwestionować?”

„Możemy spróbować, ale umowy gwarancyjne trudno złamać. Jednak” – Lawrence stuknął długopisem w notatnik – „skoro już ściągamy obligacje, moglibyśmy to wykorzystać do wymuszenia bankructwa, jeśli zajdzie taka potrzeba. Majątek firmy i osobisty zostałby wtedy zlikwidowany, zaspokajając jednocześnie bank i twoje obligacje. Byłbyś wtedy chroniony przed zobowiązaniem gwarancyjnym w przypadku bankructwa głównego dłużnika”.

„Czy straciłby wszystko?”

„Najprawdopodobniej. Dom ma kapitał własny. Łódź to cenny majątek. Firma ma wartość. Wszystko trafiłoby do wierzycieli”.

Wstałem i podszedłem do okna. Osiemnaście pięter niżej ludzie przechodzili przez skrzyżowania, jedli lunch, żyli życiem wolnym od komplikacji związanych ze zdradą rodziny. Statek rzeczny płynął pod prąd.

„Moja siostra, Victoria” – powiedziałem. „Pracuje w firmie wujka Prestona”. Chyba jest kierownikiem operacyjnym”.

„Ciekawe. Jeśli firma twojego ojca zbankrutuje, Preston straci ważnego klienta. Jeśli firma Prestona będzie miała problemy, pozycja Victorii stanie się wrażliwa”.

Lawrence zrobił pauzę.

„Myślisz systemowo”.

„Traktują mnie od lat jak jakąś sprawę charytatywną. Wstyd dla rodziny. Chcę, żeby dokładnie zrozumieli, z czego się śmiali wczoraj wieczorem. Jest coś jeszcze”.

Lawrence wyciągnął kolejny dokument.

„Twoja siostra, Victoria, w tym samym roku podpisała umowę najmu lokalu firmowego twojego ojca. Jeśli…”