Tej nocy, gdy głos mojego wnuka w słuchawce zadrżał – „Babciu, jestem na komisariacie. Macocha mnie uderzyła, ale twierdzi, że ją zaatakowałem. Ojciec mi nie wierzy” – zrozumiałem, że są formy zdrady, do których nigdy się nie przyzwyczaję.

„Spóźniłem się… spóźniłem, bo zostałem u kolegi, żeby się uczyć. W poniedziałek mam sprawdzian z matematyki. Wróciłem o 22:15. Nie aż tak późno. Ale kiedy otworzyłem drzwi, Chelsea siedziała w salonie po ciemku. Tylko światło w kuchni było zapalone”.

Głos zaczął mu drżeć, ale kontynuował.

„Powiedziała: »Spóźniłeś się, bachorze«. Powiedziałem jej, że napisałem do taty. Zaśmiała się i pokazała mi telefon taty. Miała go. Tata spał. Potem powiedziała: »Twój tata się tobą nie przejmuje. Nikogo nie obchodzisz. Jesteś utrapieniem w tym domu«”.

Łzy zaczęły spływać mu po policzkach.

„Chciałem tylko iść do swojego pokoju, babciu. Naprawdę. Ale złapała mnie za ramię i odciągnęła. Próbowałem się wyrwać, a potem… złapała świecznik ze stołu i uderzyła mnie nim tutaj”.

Wskazał na zabandażowaną brew.

Czułam, jak wszystko mi wiruje. Upadłam na podłogę. A kiedy tak leżałam, krwawiąc, uderzyła o ścianę, robiąc sobie siniaki. Widziałam to, babciu. Widziałam, jak to się stało.

„Gdzie był twój ojciec?”

„Spał w swoim pokoju. Dała mu herbatkę rumiankową, bo powiedział, że jest zestresowany. Kiedy usłyszał hałas i zszedł na dół, wszystko było już gotowe. Chelsea płakała i mówiła, że ​​ją zaatakowałam. Ojciec nawet mnie nie zapytał. Po prostu na mnie nakrzyczał, wzywając policję”.

Na chwilę zamknęłam oczy. Wzięłam głęboki oddech. Złość, którą czułam, płonęła jak ogień w mojej piersi.

„A świecznik?”

„Schowała go, zanim mój ojciec zszedł na dół. Nie wiem, gdzie go położyła”.

Otworzyłam oczy i spojrzałam prosto na Spencera.

„Charles, znasz moją pracę od dwudziestu lat. Czy widziałeś kiedyś, żebym wrobił niewinną osobę w coś, czego nie zrobiła?

„Nigdy, Komandorze”.

„Mój wnuk mówi prawdę. I zamierzam to udowodnić”.

Spencer potarł twarz obiema dłońmi.

„Elellaneno… prawnie jestem bezsilny. To słowo nieletniego przeciwko słowu dwojga dorosłych. Ojciec potwierdza wersję kobiety. Nie mam żadnych dowodów fizycznych, żeby obalić ich wersję wydarzeń. Jedyne, co mogę zrobić, to tymczasowo oddać go pod twoją opiekę na czas trwania śledztwa. Ale potrzebuję twojego podpisu jako strony odpowiedzialnej”.

„Proszę bardzo. Wezmę odpowiedzialność.”

Spencer chwycił papiery i zaczął je wypełniać. W tym czasie spojrzałem na Ethana. Ten chłopak tak bardzo urósł w ciągu ostatniego roku. Miał szesnaście lat, prawie był mężczyzną. Ale w tej chwili, skulony na krześle ze złamaną brwią i opuchniętymi oczami, znów był tym siedmiolatkiem, który płakał w moich ramionach, gdy zmarła mu matka.

„Jak długo to trwa, Ethan?” zapytałem cicho.

Znów spuścił wzrok.

„Co, babciu?”

„Nie zadawaj mi tego pytania. Wiesz, o czym mówię.”

Zapadła długa cisza. Usłyszałem tykanie zegara na ścianie. W końcu Ethan przemówił tak cicho, że ledwo go usłyszałem.

„Przez sześć miesięcy.”

„Co się zaczęło sześć miesięcy temu?”

„Zaczęło się od obelg. Potem zaczęła niszczyć moje rzeczy – konsolę do gier, zeszyty, puchar piłkarski, który mi dałeś. Powiedziała, że ​​to były wypadki. Mój ojciec jej uwierzył. Potem zaczęła mnie bić. Bić, popychać. Raz zamknęła mnie w piwnicy na całe popołudnie, bo powiedziałam, że chcę cię odwiedzić”.

Serce mi pękło.

„Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?”

„Bo bałam się, że mój ojciec wpadnie w jeszcze większą złość, jeśli ci powiem. Myślałam, że jeśli tylko trochę dłużej wytrzymam, wszystko się ułoży. Ale dziś… dziś było inaczej. Zobaczyłam coś w jej oczach, babciu. Zrozumiałam, że chce, żebym odeszła. Chce, żebym trzymała się od ciebie z daleka. Chce, żebyś postrzegała mnie jako problem. Chce, żeby mój ojciec też tak mnie postrzegał”.

Spencer wypełnił dokumenty i podał mi je. Podpisałam je bez czytania, wiedząc, że mu ufam. Potem wstał.

„Zadzwonię do twojego syna, żeby podpisał też zwolnienie dla nieletniego. Poczekaj chwilę”.

Wyszedł z biura. Zostaliśmy sami z Ethanem. Przytuliłam go, tym razem jeszcze mocniej. Poczułam, jak jego ciało rozluźnia się przy moim, jakby po raz pierwszy od kilku godzin mógł swobodnie oddychać.

„Wybacz mi, synu. Wybacz mi, że nie zorientowałam się wcześniej”.

„To nie twoja wina, Babciu. To mój ojciec nie chciał tego widzieć”.

Miał rację. Ale to nie zmniejszyło bólu.

Drzwi się otworzyły. Rob wszedł sam. Nawet na mnie nie spojrzał. Podszedł do biurka, chwycił długopis, który podał mu Spencer, i podpisał dokumenty szybkimi, szarpniętymi ruchami, jakby każda sekunda w środku sprawiała mu ból.

„To wszystko” – powiedział sucho. „Mogę iść?”

„Rob” – powiedziałam, wstając. „Musimy porozmawiać”.

„Nie mam z tobą o czym rozmawiać.