Terrence…”
„Mamo, chcę, żebyś wiedziała, że dziś składam pozew o rozwód. Nie mogę dłużej być w związku małżeńskim z kimś, kto mnie okłamał we wszystkim”.
Ulga, którą poczułam, była przytłaczająca.
„A co z Lennox? Co ona zrobi?”
Twarz Terrence’a się skrzywiła.
„To już nie mój problem. Jest dorosła i sama podjęła decyzje. Niech sama poniesie konsekwencje”.
Kiedy wyszliśmy z biura Jamesa, Terrence i ja poszliśmy razem do naszych samochodów. Zatrzymał się przy moim samochodzie i odwrócił się do mnie.
„Mamo, wiem, że nie zasługuję na twoje przebaczenie. Wiem, że zraniłem cię w sposób, którego nie da się naprawić. Ale chcę, żebyś wiedziała, że spędzę resztę życia, próbując to naprawić”.
Wyciągnęłam rękę i dotknęłam jego policzka, tak jak robiłam to, gdy był mały i potrzebował pocieszenia.
„Już to naprawiasz, kochanie. Już to robisz”.
Jadąc do domu, poczułam coś, czego nie doświadczyłam od lat: nadzieję. Nie tylko nadzieję, że odzyskam pieniądze, ale także nadzieję, że odzyskam syna.
Ale wiedziałam też, że Lennox łatwo się nie podda. Kobieta, która manipulowała i zdradzała latami, nie pogodziłaby się z porażką. Ona by się odgryzła. A gdyby to zrobiła, prawdopodobnie skończyłoby się to źle.
Moje obawy były uzasadnione.
Prawdziwa walka dopiero się zaczęła.
Powinienem był wiedzieć, że Lennox łatwo się nie podda. Trzy dni po tym, jak Terrence złożył pozew o rozwód, dobijała się do moich drzwi o szóstej rano jak szalona.
Zerknęłam przez wizjer i zobaczyłam ją stojącą na ganku w wczorajszych ubraniach, z rozczochranymi włosami i tuszem do rzęs spływającym po policzkach. Wyglądała, jakby nie spała od kilku dni.
„Bessie!” krzyknęła tak głośno, że obudziła całe sąsiedztwo. „Wiem, że tam jesteś. Otwórz natychmiast te drzwi!”
Nie ruszyłam się. Mój nowy system bezpieczeństwa wszystko nagrywał, a ja nie miałam zamiaru wpuszczać jej do domu.
„Zniszczyłaś moje małżeństwo!” krzyczała. „Nastawiłaś mojego męża przeciwko mnie swoimi kłamstwami!”
Zapaliła się lampa na ganku u pani Patterson po drugiej stronie ulicy. Pies Johnsonów zaczął szczekać. Chwyciłam telefon, gotowa ponownie zadzwonić na policję, jeśli zajdzie taka potrzeba.
„Nie wyjdę, dopóki ze mną nie porozmawiasz!” krzyknął Lennox. „Jesteś mi to winien!”
Nacisnęłam przycisk domofonu w moim systemie alarmowym.
„Lennox, musisz natychmiast opuścić moją posesję, albo wezwę policję”.
„Dobrze. Zadzwoń do nich. Niech usłyszą, jak zrujnowałeś życie niewinnej kobiety”.
„Niewinna” – mruknęłam cicho.
„Masz trzydzieści sekund, żeby opuścić moją posesję” – powiedziałam przez domofon.
„Nie! Nigdzie się nie ruszę, dopóki nie przyznasz się do winy!”
Zadzwoniłam pod numer 911 i podałam im swój adres.
„Tu Bessie Mitchell z Elm Street. Kobieta, która mnie zaatakowała w zeszłym tygodniu, wróciła na moją posesję, nie chce wyjść i zakłóca porządek”.
Dyspozytor zapewnił mnie, że policjanci są w drodze.
Lennox musiała mnie usłyszeć, bo jej walenie stało się głośniejsze.
„Nie możesz wiecznie chować się za policją, Bessie! Wszyscy muszą wiedzieć, kim naprawdę jesteś!”
Potem zrobiła coś, co zszokowało nawet mnie.
Zaczęła głośno opowiadać o szczegółach naszej sytuacji rodzinnej, żeby usłyszało to całe sąsiedztwo.
„Ta kobieta nastawiła własnego syna przeciwko jego żonie!” krzyczała na cały głos. „Zatrudniła prywatnych detektywów, żeby nas szpiegowali! Próbuje ukraść nasze pieniądze!”
Obserwowałam przez okno, jak coraz więcej sąsiadów wychodziło, żeby zobaczyć, co się dzieje. Niektórzy filmowali to telefonami. Właśnie o to chodziło Lennox: o publiczne upokorzenie mnie, o przedstawienie mnie jako czarnego charakteru w jej pokręconej historii.
„Jest zazdrosna, bo jej syn kocha mnie bardziej niż ją!” – kontynuował Lennox. „Nie znosi, że mnie wybrał, więc próbuje zniszczyć nasze małżeństwo!”
Policja przyjechała akurat wtedy, gdy Lennox zaczęła bełkotać o naszej sytuacji finansowej, ku rozbawieniu wszystkich w promieniu sześciu przecznic. Wrócił funkcjonariusz Martinez z funkcjonariuszem, którego nie rozpoznałam.
„Proszę pani” – powiedział stanowczo funkcjonariusz Martinez – „musi się pani uspokoić i odsunąć od drzwi”.
„Nie robię nic złego!” – zaprotestował Lennox. „Próbuję porozmawiać z moją teściową!”
„Pani Mitchell poprosiła pana o opuszczenie jej posesji. Musi pan jej posłuchać” – powiedział funkcjonariusz Martinez.
„Niszczy moją rodzinę! Zatrudniła detektywów, żeby szpiegowali mnie i mojego męża!”
Nowy policjant, którego identyfikator widniał jako Johnson, wystąpił naprzód.
„Proszę pani, to, co pani Mitchell robi ze swoimi pieniędzmi, nie powinno pani interesować. To jej własność i ona…”
