Olga stała przy oknie z zamkniętą głową, patrząc na majowe niebo, a potem na otwierające się drzwi wejściowe. Spojrzała przed siebie – dziesiąta rano w sobotę, nikogo się nie spodziewali. W holu dostrzegła znajomą sylwetkę na beżowym kominku.
„Dzień dobry, Olentje!” Ałła Wiktorowna wpadła do mieszkania z tą energią, która zawsze mimowolnie wprawia Olgę w napięcie. „Przechodziłam akurat i pomyślałam: wpadnę”.
„Przechodziłam akurat – z drugiego końca miasta” – pomyślała Olga, ale na głos powiedziała tylko:
„Dzień dobry. Proszę, piłam tylko drinka”.
Jej teściowa dostała klucze do tego mieszkania, kiedy po raz pierwszy wyjechała z mężem na wakacje. Na wszelki wypadek, jak wtedy powiedzieli.
Teściowa weszła do kuchni, krytycznym okiem obejrzała ręczniki wiszące na wieszaku, przesunęła palcem po parapecie i dopiero wtedy usiadła na krześle.
— Czy Igor wraca do pracy w sobotę?
— Są bardzo zajęci, mają projekt do zrealizowania.
— Zawsze masz taki szczyt formy. — westchnęła Ałła Wiktorowna, choć sama czuła się całkowicie wolna od ciężaru zdezorganizowanego życia syna. — Mężczyzna powinien być w domu w weekendy, z rodziną. Słuchaj, ojciec Igora nigdy nie był…
Olga puściła mimo uszu znajomą tyradę, nalewając cię do filiżanek. Pięć lat małżeństwa nauczyło ją, żeby nie wdawać się w takie rozmowy — kłótnie z teściową były jak próba opróżnienia morza łyżką.
— No cóż, Olentje, jestem tu w ważnej sprawie. — Ałła Wiktorowna upiła łyk herbaty i położyła dłonie na stole – gest, który zazwyczaj zwiastował coś nieprzyjemnego. — Wiem, że pojutrze masz urodziny.
— Tak, pojutrze skończę trzydzieści lat. — Olga poczuła narastający niepokój. „Zaplanowaliśmy z Igorem…”
„Dokładnie!” przerwała jej triumfalnie teściowa. „Co za randka! Trzy dekady! Trzeba ją uczcić porządnie, z rozmachem. I nie tylko we dwoje w jakiejś restauracji, jak to zaplanowaliście”.
Olga odstawiła filiżankę.
„Ałła Wiktorowna, dawno się z Igorem umówiliśmy. Nie chcę…”
„Przygotuj kolację dla 25 osób; zaprosiłam całą rodzinę na twoje urodziny” – powiedziała radośnie teściowa, słuchając bez wysiłku. „Wyobrażasz sobie? Cała nasza dalsza rodzina się zbiera! Ciocia Zina przyjeżdża z Podolska, kuzyn Igora z całą rodziną, moi znajomi ze studiów – od dawna chcieli cię lepiej poznać. Już wczoraj wszystkich zarejestrowałam, wszyscy się potwierdzili!”
Olga westchnęła.
„Co to znaczy, że się poznaliście? „Skontaktowałam się ze wszystkimi”? Allo Wiktorowno, dziś są moje urodziny…”
„No, twoje!” – Teściowa promienieje. – Właśnie dlatego chcę cię uszczęśliwić. Wiesz, jak uwielbiam imprezy. Pamiętasz, jak zorganizowałam pięćdziesiąte urodziny ojca Igora? Jeszcze o tym nie mówią!
Odkryj więcej
Ciasto
Jedzenie
Gry rodzinne
Olga pamięta to aż za dobrze – trzy dni przymusowej opieki po imprezie, zniszczony obrus, sąsiedzi walący w ścianę o drugiej w nocy. A Ałła Wiktorowna opowiadała wszystkim, jaka to z niej wspaniała gospodyni, podczas gdy Olga często stała w kuchni, zmywając sterty naczyń.
„Ale ja nie chcę takiego przyjęcia” – próbowała protestować Olga, podczas gdy obie starały się zachować spokój. „Kończę trzydzieści lat, chcę spędzić ten dzień w ciszy, z Igorem. Zarezerwowaliśmy już stolik w Bellissimo, kupiłam nową sukienkę…”
