Mój mąż spojrzał na noworodka zaraz po narodzinach i powiedział z uśmiechem: „Musimy zrobić test DNA, żeby mieć pewność, że to moje dziecko”.

Wpatrywałam się w nią kompletnie zagubiona. „Czy test… jest błędny?”

„Wyniki DNA są już dostępne” – powiedziała. „I nie są takie, jakich ktokolwiek się spodziewał. Dziecko nie jest biologicznie spokrewnione z Ryanem”.

Przez ułamek sekundy poczułam ulgę. Gdyby to była prawda, Ryan wyglądałby idiotycznie, a ten koszmar mógłby się wreszcie skończyć. Ale wyraz twarzy dr Patel pozostał poważny.

„I” – dodała spokojnie – „dziecko też nie jest biologicznie spokrewnione z tobą”.

Pokój zdawał się przechylać. Chwyciłam krawędź krzesła, żeby nie upaść. „To niemożliwe” – wyszeptałam. „Urodziłam go”.

„Wiem, przez co przeszłaś” – powiedziała cicho. „Nie kwestionuję twoich doświadczeń. Ale genetycznie nie ma zgodności po matce”. Kiedy widzimy takie wyniki, rozważamy dwa przekonujące wyjaśnienia: błąd laboratoryjny – albo pomyłkę w kwestii dziecka.

Zaschło mi w ustach. „Pomyłka… jak zamiana dzieci?”

„To rzadkie” – powiedziała dr Patel – „ale się zdarza – zazwyczaj podczas bardzo intensywnych dyżurów, kiedy protokoły nie są idealnie przestrzegane. Natychmiast skontaktowaliśmy się z laboratorium w celu weryfikacji łańcucha dowodowego. Potwierdzili, że wszystkie próbki – twoja, dziecka i Ryana – zostały prawidłowo oznakowane i przetworzone”.

Przycisnęłam dłoń do klatki piersiowej i z trudem uspokoiłam oddech. „Więc… co to oznacza?”

„To znaczy, że policja musi natychmiast interweniować” – odpowiedziała. „Ochrona i administracja szpitala są już powiadomione. Jeśli to była przypadkowa zamiana, musimy natychmiast znaleźć drugie dziecko i upewnić się, że oboje są bezpieczni. Jeśli ktoś celowo ingerował, sprawa będzie przedmiotem śledztwa”. „

Nieświadomie zacisnęłam ramiona na nosidełku. Mój syn — mój syn — cicho zasnął. Łzy zamgliły mi wzrok.
„Czy mówisz, że ktoś zabrał moje dziecko?”

„Mówię, że jeszcze nie wiemy” — powiedziała dr Patel. „I nie możemy czekać, żeby się dowiedzieć”.

Przesunęła telefon w moją stronę. „Mogę zostać z tobą, kiedy będziesz dzwonić. A ty musisz zostać tutaj z dzieckiem, dopóki nie przyjedzie ochrona. Proszę nie opuszczać budynku”.

Moje palce drżały, gdy wybierałam numer. Gdy telefon zadzwonił, dotarła do mnie straszna prawda: żądanie Ryana dotyczące testu DNA nie było jedyną zdradą w moim życiu — ale otworzyło drzwi do czegoś o wiele większego i o wiele bardziej przerażającego.
Aby kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️