Zabrudziłyby nieskazitelny marmur.
Ostrożnie położyła je na brzegu kosza na śmieci i powiedziała spokojnie:
„Musisz je zatrzymać. Te pieniądze… będą ci potrzebne”.
Alejandro na chwilę zamarł.
W jej głosie nie było urazy.
Ani prośby.
Ten spokój… sprawił, że poczuł się bardziej nieswojo niż jakikolwiek wyrzut.
„Nadal udajesz taką elegancką?” – mruknął Alejandro, zwracając się do Camili. „Widzisz? Biedactwa, ale pełne dumy”.
Camila zaśmiała się szyderczo i mocniej chwyciła Alejandro za ramię, mierząc Marianę wzrokiem od góry do dołu.
W tym momencie do holu weszła grupa mężczyzn w czarnych garniturach.
Przed wejściem szedł siwowłosy mężczyzna o imponującej postawie i szanowanym spojrzeniu, a za nim podążali dyrektorzy i członkowie zespołu prasowego.
Kierownik centrum handlowego skłonił się nisko:
—Pani Mariana, wszystko gotowe. Prezentacja rozpocznie się za trzy minuty.
W całym holu… zapadła cisza.
Aleksander zbladł.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️
