Zaczęłam skupiać się na bardziej regularnej, delikatniejszej i bardziej konsekwentnej rutynie. Oczyszczanie, nawilżanie, ochrona. Nic skomplikowanego, po prostu prawdziwa uwaga. A przede wszystkim przestałam leczyć objawy i zaczęłam szukać przyczyny. Ta zmiana perspektywy odmieniła wszystko.
Uśmiechałem się… znacznie częściej
Bez makijażu zdarzają się poranki, kiedy patrzysz w lustro i myślisz: „To ja dzisiaj”. Zamiast próbować to naprawić, postanowiłam dodać uśmiech. Tylko tyle.
Uśmiech zmienia wszystko. Zmiękcza rysy twarzy, rozjaśnia ją i, co najważniejsze, zmienia nastrój. Nawet po krótkiej nocy czy ciężkim dniu, uśmiech pomógł mi spojrzeć na siebie inaczej. I bądźmy szczerzy: szczery uśmiech jest często o wiele bardziej promienny niż jakakolwiek szminka.
Nauczyłem się słuchać swojego ciała (i pić więcej wody)
